Myliłam się i to nie jest szczególnie rzadka pomyłka.
Ten tekst nie ma na celu Cię nastraszyć. Ma dać Ci trzy testy, dzięki którym sprawdzisz sama, czy Twój wyjazd wpada pod ustawę, oraz nazwać jedną pułapkę, o której prawie nikt nie pisze, a w którą wpada większość ostrożnych organizatorek.
Nie jestem prawniczką i mówię to od razu. Jestem byłą organizatorką, która przez cztery lata zrobiła czterdzieści wyjazdów i musiała się w tym połapać. Wszystko, co poniżej, pochodzi wprost z ustawy i możesz to sprawdzić w piętnaście minut. Tam, gdzie odpowiedź zależy od szczegółów Twojej oferty, piszę to wyraźnie.
Trzy pojęcia, bez których się nie obejdzie
Ustawa nazywa się o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych. Ta druga część nazwy jest ważniejsza, niż wygląda, i wrócimy do niej niżej.
Usługa turystyczna to przewóz pasażerów, zakwaterowanie w celach innych niż pobytowe, wynajem pojazdów oraz inna usługa świadczona podróżnym. Twoje warsztaty są właśnie tą „inną usługą".
Impreza turystyczna to połączenie co najmniej dwóch różnych rodzajów usług turystycznych na potrzeby tej samej podróży. Nocleg plus warsztaty. Nocleg plus przewóz.
Powiązane usługi turystyczne to sytuacja, w której uczestniczka zawiera osobne umowy z osobnymi dostawcami, ale ktoś jej to ułatwił. O tym za chwilę, bo to jest najczęściej przeoczany przypadek.
Test pierwszy: sprzedajesz jeden pakiet?
Jeśli uczestniczka płaci Ci jedną kwotą za nocleg i za warsztaty, łączysz dwa różne rodzaje usług turystycznych.
Ustawa przewiduje tu wyjątek. Połączenie nie jest imprezą turystyczną, jeżeli ta „inna usługa", czyli Twoje warsztaty, spełnia łącznie dwa warunki:
stanowi mniej niż 25% łącznej wartości połączonych usług,
nie jest reklamowana jako istotny element tego połączenia ani nie stanowi takiego elementu z innych przyczyn.
Przeczytaj drugi warunek jeszcze raz, myśląc o swojej ofercie.
Twoje warsztaty prawie na pewno są istotnym elementem. Cała komunikacja wyjazdu opiera się na tym, co poprowadzisz. Nazwa mówi o jodze, o kręgu kobiet, o pracy z oddechem. Ludzie zapisują się dla Ciebie, a nie dla pokoju z widokiem.
Czyli przy sprzedaży jednego pakietu z noclegiem wyjątek najprawdopodobniej Cię nie chroni. Nie dlatego, że robisz coś źle, tylko dlatego, że robisz dokładnie to, co obiecujesz w ofercie.
Paradoks, z którym warto się oswoić
Im lepiej sprzedajesz swoje warsztaty jako istotę wyjazdu, tym pewniej wpadasz w definicję imprezy turystycznej.
Próba „odreklamowania" własnego programu, żeby zmieścić się w wyjątku, jest złym pomysłem podwójnie: psuje sprzedaż, a w razie kontroli i tak nie obroni się wobec tego, co realnie napisałaś w ofercie i co uczestniczki realnie kupowały.
Test drugi: czy jest nocleg?
Tu jest dobra wiadomość, o której mało kto mówi.
Ustawy nie stosuje się do imprez turystycznych trwających krócej niż 24 godziny, chyba że obejmują nocleg.
Warsztat jednodniowy bez noclegu, nawet z pełnym wyżywieniem i całodniowym programem, jest poza ustawą. Pytanie o wpis do rejestru wtedy po prostu znika.
Umowa, regulamin, zgody zdrowotne i RODO obowiązują dalej, bo to zupełnie inne przepisy. Ale najtrudniejsza warstwa formalna odpada.
To jest dobry argument za tym, żeby pierwsze wydarzenie zrobić jednodniowe. Nie tylko dlatego, że jest tańsze i mniej ryzykowne organizacyjnie, ale dlatego, że zdejmuje z Ciebie najcięższy temat, kiedy uczysz się całej reszty.
Uwaga na granicę. Wydarzenie od soboty po południu do niedzieli po śniadaniu obejmuje nocleg, więc wyłączenie nie zadziała, choćby w sumie trwało mniej niż dobę.
Test trzeci: rozdzieliłaś płatności? To może nie wystarczyć
Najpopularniejsza rada w branży brzmi: rozdziel przelewy. Ty bierzesz pieniądze za warsztat, uczestniczka płaci ośrodkowi za nocleg osobno, więc formalnie nie sprzedajesz pakietu.
Ten model faktycznie ma sens i sama go opisuję jako jedną z możliwych dróg. Ale ma drugą połowę, o której prawie nikt nie pisze.
Ustawa zna kategorię powiązanych usług turystycznych. Powstają, gdy przedsiębiorca ułatwia nabywanie usług turystycznych:
przy okazji jednej wizyty lub kontaktu ze swoim punktem sprzedaży, z możliwością osobnego wyboru i osobnej zapłaty za każdą usługę,
albo w sposób ukierunkowany, od innego przedsiębiorcy, jeżeli umowa z tym drugim zostanie zawarta najpóźniej 24 godziny po potwierdzeniu rezerwacji pierwszej usługi.
A teraz spójrz na typowy przebieg zapisu w modelu z rozdzielonymi płatnościami. Uczestniczka wypełnia Twój formularz, dostaje potwierdzenie, a w tym samym mailu link do rezerwacji pokoju w konkretnym ośrodku z dopiskiem „podaj nazwę naszego wyjazdu". Rezerwuje tego samego dnia.
Czy to jest już „ułatwianie w sposób ukierunkowany"?
Nie umiem Ci na to odpowiedzieć i nie wierz nikomu, kto odpowie od ręki. To zależy od szczegółów: jak sformułowany jest mail, czy ośrodek jest jeden czy do wyboru, czy jest między Wami jakiekolwiek rozliczenie, jak wygląda Wasza umowa.
Pokazuję Ci ten mechanizm nie po to, żeby postawić diagnozę, tylko żebyś wiedziała, że on istnieje.
Rejestr, o którym mowa, nazywa się w całości: rejestr organizatorów turystyki i przedsiębiorców ułatwiających nabywanie powiązanych usług turystycznych. Ustawodawca wpisał tych drugich wprost do nazwy. To nie jest margines przepisu.
Wyjazd zagraniczny: tu dyskusja się kończy
Jeśli organizujesz wyjazd za granicę i kupujesz albo rezerwujesz dla grupy przelot, transfer z lotniska czy autokar, sprzedając to razem z noclegiem, to łączysz dwie usługi turystyczne wymienione w ustawie wprost.
Wyjątek z progiem 25% dotyczy wyłącznie „innych usług", czyli Twoich warsztatów. Tutaj nie ma zastosowania.
To jest najczęstsza sytuacja, w której organizatorki wyjazdów zagranicznych działają bez wpisu, będąc przekonane, że skoro robią to raz czy dwa razy w roku, to ich nie dotyczy.
Co grozi za działanie bez wpisu
Piszę o tym bez dramatyzowania, ale też bez łagodzenia, bo w sieci krążą na ten temat kwoty wzięte z sufitu.
Prowadzenie działalności w zakresie organizowania imprez turystycznych bez wymaganego wpisu do rejestru podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Prowadzenie takiej działalności bez zabezpieczenia finansowego na wypadek niewypłacalności podlega tej samej karze.
To są przestępstwa, a nie kary administracyjne. W samej ustawie nie ma administracyjnej kary pieniężnej za działanie bez wpisu, więc jeśli gdzieś czytasz o konkretnej kwocie mandatu, sprawdź źródło.
Jest jednak rzecz ważniejsza od sankcji. Jeżeli działasz bez wymaganego zabezpieczenia finansowego, to w razie Twojej niewypłacalności uczestniczki nie mają skąd odzyskać wpłat. Cały sens tych przepisów polega na ochronie ich pieniędzy, a nie na utrudnianiu Ci życia. Jeśli któryś argument ma Cię przekonać, to raczej ten.
To co teraz?
Jeśli po tych trzech testach wychodzi Ci, że Twój wyjazd jest imprezą turystyczną, nie znaczy to, że musisz zamknąć działalność albo od razu zakładać biuro podróży.
Masz cztery drogi i każda ma inny koszt, inne ryzyko i inny sufit rozwoju:
Wyjątek okazjonalny dla działalności niezarobkowej i niewykonywanej regularnie.
Rozdzielenie usług, czyli model, który opisałam wyżej, razem z jego drugą połową.
Współpraca z biurem, które ma wpis i zabezpieczenie, gdzie Ty jesteś prowadzącą.
Własny wpis do rejestru, z gwarancją ubezpieczeniową i składkami.
Każdą z nich rozpisałam szczegółowo, z zaletami, wadami i z tabelą, która pomaga dopasować drogę do skali, w jakiej działasz, w Tomie 1 serii „Wyjazdy warsztatowe". Jest tam też coś, czego nie da się zmieścić we wpisie na blogu: sześć szkieletów dokumentów, od regulaminu i formularza zgłoszeniowego, przez klauzulę RODO, po umowy z ośrodkiem i z podwykonawcą.
To nie zastąpi rozmowy z prawnikiem. Ma sprawić, żebyś przyszła na nią z konkretami zamiast płacić za wytłumaczenie podstaw.
Stan prawny: 29 sierpnia 2026 r. Przepisy się zmieniają, a Twoja konkretna sytuacja może mieć szczegół, który przesuwa odpowiedź.
Jeśli porządkujesz formalności, to może Ci się przydać
Ten wpis dotyczy statusu wyjazdu. Pozostałe formalności opisałam osobno:




